Serwis MaiArt.pl korzysta z plików cookies zgodnie z Polityką Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce internetowej. zamknij

„Największym zagrożeniem dla Ziemi jest ignorancja i ucisk, a nie nauka, technologia, ani nawet przemysł. Te ostatnie są natomiast niezastąpionymi narzędziami, zdolnymi ukształtować przyszłość ludzkości, wolnej od głównych problemów świata (...)"

XXI wiek jest powszechnie uważany za początek ery ekologicznej. Zapoczątkowane zmiany w myśleniu oraz odbieraniu otaczającej nas rzeczywistości są wynikiem obiektywnej oceny transformacji zachodzących w środowisku naturalnym. Powszechnie uważa się, że cywilizacja osiągnęła już na obecnym poziomie rozwoju stan krytyczny wynikający z ekstremalnie wysokiego stopnia ingerencji człowieka w środowisko naturalne, a skutki tej ingerencji mają zasięg globalny. Przyczyny degradacji środowiska na tak dużą skalę wiążą się najczęściej z rosnącą liczbą ludzi dążących do coraz wyższego standardu życia i sięgających w tym celu do technologii i praktyk, które zanieczyszczają lub dewastują środowisko naturalne. Według szacunków ekspertów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) 75% wszystkich chorób człowieka stanowią choroby związane ze złym stanem środowiska naturalnego.

Nic więc dziwnego, że obecnie najważniejszym wyzwaniem dla ludzkości staje się rozwiązywanie problemów ekologicznych, gdyż mogą one w przyszłości zagrozić istnieniu człowieka jako gatunku.

Nie oznacza to jednak, że rozwój chemii oraz przemysłu chemicznego okazał się wyłącznie destrukcyjny. W XX wieku rozwój chemii przyczynił się do ograniczenia, a nawet wyeliminowania chorób, które dziesiątkowały ludzkość przez tysiąclecia, a przeciętna długość życia wzrosła z 47 lat w 1900 r. do 75 lat na początku nowego wieku. Chemia przyczyniła się do poprawy jakości życia praktycznie we wszystkich obszarach działalności człowieka. Niestety – te niewątpliwe osiągnięcia i fascynacja nimi zepchnęły w cień troskę o unikanie zagrożeń ekologicznych i niosąc pomoc ludziom, wyrządzały jednocześnie katastrofalne szkody w środowisku naturalnym. I choć przemysł chemiczny jedynie częściowo przyczynia się do stwarzania tych zagrożeń (energetyka i transport wiodą w tej dziedzinie prym), często uważany jest za główne źródło problemu. Paradoksalnie przyczynił się do tego rozwój samej chemii jako nauki, a zwłaszcza postęp technik analitycznych, umożliwiających mierzenie minimalnych stężeń substancji toksycznych. Uświadomiło to społeczeństwu niebezpieczeństwa, jakie stwarzają toksyczne substancje chemiczne, co przy ich powszechnej obecności, tajemniczych przemianach oraz posługiwaniu się przez uczonych hermetycznym językiem nauk ścisłych przyczyniło się do powstania swoistej „chemofobii”.

Wzrost świadomości ekologicznej społeczeństw na całym świecie zainicjował cykl następujących po sobie przemian, skutkujących wprowadzeniem w życie nowych, proekologicznych sposobów pozyskiwania oraz otrzymywania wszelakiego rodzaju dóbr. W zapoczątkowanej „erze ekologicznej” przyjęto nową strategię postępowania – strategię zrównoważonego rozwoju – która zapewniała trwałą równowagę pomiędzy zaspokojeniem niezbędnych potrzeb społeczno-gospodarczych człowieka a wymogami w zakresie szeroko pojętej ochrony środowiska i harmonijnego współistnienia z otoczeniem naturalnym. Z założenia wymogi ze strony ochrony środowiska potraktowane zostały jako kwestia nadrzędna, której podporządkowano wszystkie inne przesłanki rozwoju technologicznego, a priorytetyzacja ekologii jako troski o przyrodę w najszerszym kontekście stała  się głównym celem nauki oraz polityki. Nie oznaczało to jednak rezygnacji z postępu cywilizacyjnego, czynnika niezbędnego dla dobra obecnych i przyszłych pokoleń.

W zmienionym brzmieniu, ustalonym na Szczycie Ziemi w Rio de Janeiro w 1992 roku i dziesięć lat później (Rio+10), zrównoważony rozwój określono jako „prawo do rozwoju […] wypełnione tak, ażeby sprawiedliwie połączyć rozwojowe i środowiskowe potrzeby obecnych i przyszłych generacji”. Ujęcie to oznacza w zasadzie przyzwolenie na wykorzystywanie surowców nieodnawialnych, ale w możliwie małych ilościach, a także wykorzystywanie surowców odnawialnych, roślinnych i zwierzęcych. Zrównoważony rozwój jest często pojmowany jako humanitarna koncepcja rozwoju służącego poprawie jakości życia i dobrobytu ludzkości w warunkach ograniczonych zasobów Ziemi, uwzględniającego dalekosiężne skutki działalności przemysłowej, czyli tzw. „etykę środowiska”, obejmującą poszanowanie przyrody i jej ochronę.

Zainicjowana koncepcja „zrównoważonego rozwoju” dała początek różnym programom pochodnym, wprowadzającym zasady nowych zachowań i nowych obowiązków po stronie producenta, w tym nowych metod produkcji w postaci tzw. zrównoważonych technologii (sustainable technologies), „czystych technologii” (clean technologies) oraz  „zielonych technologii” (green technologies), oznaczających idealną postać technologii w pełni przyjaznych środowisku.

W początkach lat 90. ubiegłego stulecia powstał na świecie nowy ruch naukowo-społeczny o znaczeniu historycznym, który za swój podstawowy cel przyjął wyeliminowanie zagrożeń życia spowodowanych zanieczyszczeniem środowiska niebezpiecznymi substancjami przez technologie chemiczne. Ruch ten przyjął nazwę „zielonej chemii” (green chemistry) i stanowił zupełnie nowe podejście do rozwiązywania nękających świat problemów środowiskowych.

W chwili obecnej pracuje na świecie około 3 mln naukowców w dziedzinie chemii, często niezdających sobie sprawy z tego, że wytwarza się tysiące nowych produktów bez dostatecznej wiedzy o ich potencjalnie toksycznym działaniu albo możliwej interakcji z innymi materiałami w środowisku naturalnym. Rozwój „Zielonej chemii” ustanowił znajomość toksykologii i świadomość w dziedzinie ekosystemów kluczowym pierwiastkiem edukacji chemicznej. Niestety – społeczeństwa uświadamiają sobie tylko w małym stopniu, że droga do czystego i bezpiecznego środowiska prowadzi przez chemię. I tutaj zaczyna się nasza rola...